Akumulatory |
Salony |
Gry |
Dokumenty |
Forum |
Moda | Diety
- Zaloguj się, by odpowiadać
Czy miał ktoś z Was w swojej historii taki zakup auta, którego żałowaliście mniej lub bardziej? Gdzie albo ktoś Was oszukał, albo auto okazało się niebywale pechowe i awaryjne?
Temat do wylewania żalów i wściekłości
Zacznę ja: tragedii nie było. Ale Golf rok 1998, sprowadzony z Belgii przez niby znajomego kogoś z mojej rodziny okazał się mimo oględzin bity w wielu miejscach. Mówiono mi, że bezwypadkowy, ale z czasem korozja zaczęła wyłazić w miejscach szpachlowanych, a silnik jak się okazało nosił ślady dużego remontu powypadkowego. Autko do dziś sprawuje się całkiem nieźle, ale przepłaciłem przynajmniej 3-4 tys zł.
Moj pierwszy nieudany zakup to moj pierwszy samochod 
Chcialem miec czym jezdzic i na nic nie patrzylem po za tym zeby sie poruszal po drodze. Opel calibra 2.0i . Nie zostalem poinformowany o bardzo zlym stanie zawieszenia (korozja).
Nie oplacalo sie robic i samochodzik poszedl na zlom po pol roku jezdzenia.
Moim najgorszym zakupem była Skoda Octavia. Ale kupiłam sama bez znajomości rynku. Samochód był i bity i miał kręcony licznik. Po roku jazdy na złom.
Moje pierwsze auto Opel Astra, cóż za auto. Pierwszy miesiąc lans po mieście i zadowolony jak nigdy, gdy po dwóch miesiącach klocki do wymiany, coś w silniku sie rozwaliło i do wymiany, wydech siadł, podwozie okazało się wygięte i na dodatek, gdy kupiłem sobie radio okazało się, że coś jest nie tak z kieszenią i nie można podłączyć. Naprawiłem silnik, i tak zapłaciłem 50% wartości samochodu i jeździłem dalej, tydzień później miałem stłuczkę, wjechałem gościowi w tył przy hamowaniu, maska zgnieciona, światła zbite i stwierdziłem, że nie ma co się męczyć i tak już stał u mnie na ogródku, aż syn sąsiada mechanik powiedział, że kupi go ode mnie za 250 złoty, to odsprzedałem jak najszybciej. Po dwóch tygodniach mi powiedział, że głupi był, że kupi bo tu się nic nie opłaca..
Taka oto historia








Ja może troche z innej beczki, bo nie kupiłem natomiast taka przestroga dla tych co chcą się połakomić na okazje z Allegro.pl.
Sprzedawał koleś fiata Uno. Niby że dostał samochód firmowy i ten mu już nie potrzebny i że na szybko chce sprzedać. Pojechał kolega, okazało się że samochód ewidentnie był bity i dopiero co klejony, a w ogłoszeniu IGŁA